Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazdy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 czerwca 2011

Sezona 2011 + P14

... coraz gorzej z moją punktualnością, poczuciem obowiązku i regularnością wpisów. Składa się na to kilka czynników tj., np. moja-...-ukochana praca, a także częste przebywanie w lesie (nie tylko z terminami różnych projektów, ale w dosłownym tych słów znaczeniu).


Sezon 2011 rozpoczął się tradycyjnym wyjazdem na Morimondo. Muszę przyznać, że był to jeden z ciekawszych i radosnych wyjazdów. Czy było to za sprawą Cudownej (jak zwykle) Wenecji, "Metr pięćdzieciąt czystego zła", wyłączonego telefonu czy kolekcji tkanin i haftów w monachijskim Bayerischen Nationalmuseum, nie wiem. Grunt, że wreszcie odpoczełam. I bawiłam się cudnie.


Czerwiec to przede wszystkim miesiąc planowania. urlopu, umów, szycia. Panowie skupiają się przede wszystkim na organizacji HVO (zapraszamy zainteresowanych) w ramach Projektu 14. W ramach przygotowań wyruszyliśmy w ostatni weekend na kolejną edycję Polowania NaTura. Paruffka przetyrał nas niemożebnie po terenach dorzecza Tanwii, ale było warto!


Dzieje się!

wtorek, 7 grudnia 2010

Плащ-палатка

W Średniowieczu płąszcz przechodził wiele metamorfoz. Przemiany te dotyczyły nie tylko takich detali, jak zapięcia czy sposób noszenia lecz przede wszystkim kroju. Do płaszcza doszywano kołnierze, kaptury a nawet rękawy. Z biegiem czasu część z tych udoskonaleń zyskało swoją "odrębność w modzie", nadano im nowe nazwy i zaczęły one funkcjonować w średniowiecznej kulturze materialnej jako nowe typu/rodzaje ubrań. Możemy pokusić się o stwierdzenie, że płaszcz był formą wyjściową dla wielu okryć wierzchnich, tj znany nam z początku XIV wieku - okresu mody przejściowej Cyclas (noszony również przez panie), występujący w róznych wersjach w XIV i XV wieku krótki męski płaszcz "paradny" lub też poźnopiętnastowieczny Gown.
Determinantów wpływających na te zmainy było sporo, choć najistotniejszymi były te najbardziej oczywiste, tj przeznaczenie płaszcza (stój podróżny, czy element ozdobny) oraz jego funkcja chroniąca przed złą aurą pogody.
Jakiś czas temu postanowiłam uszyć kolejne okrycie wierchnie (płaszcz???). Okazało się bowiem, że w tym roku odbędzie się poza seoznem letnim kilka ciekawych imprez. Mając w perspektywie spotkanie w listopadzie i polowanie w grudniu, stwierdziłam, że muszę mieć ciepłe, w miarę lekkie i nie krępujące ruchów okrycie. Nie satysfakcjonowało mnie uszycie kolejnego płaszcza z pół/ 3/4 czy całości koła. Postawiłam sobie konkretny cel: potrzebuje czegoś, co dawałoby mi ciepło i dobrze wyglądałoby, założone do sukienki oraz sprawdziło się na zimowej pieszej wyprawie. No i oczywiście strój ten musiał by być odpowiedni dla mody końca XIV wieku. Niby banalny temat, ale odpowiedz, jak zwykle nie była tak oczywista. Uruchomowszy wszystkie swoje internetowe macki, zaczęłam szukać. Ciuch, który chciałabym zrobić musiał łączyć w sobie kilka wykluczających siebie cech, jak np. noszenie go do męskiego i damskiego stroju (to nie jest takie oczywiste, jakby się wydawać mogło). Przede wszystkim podobały mi się krótkie, bardzo efektowne męskie płaszcze, często podszywane futrem, z wycicnakami, szyte z rozkosznych materiałów. Pomyślałam, że warto też byłoby zadbać o szyję i głowę, więc porzydałby się kaptur. I oto jednego pięknego dnia znalazłam taki zabytek:

Piękna angielska pani z stroju podróżnym, w manusktypcie z końca XIV wieku (Biblioteka Oksfordu). Ciuch (który roboczo nazwałam jak w tytule;]) okazał się być idealnym rozwiązaniem. Swój "kapturopłaszcz" zrobiłam z dwóch warstw wełny, ciętej z koła, haftowanej promieniście czerwoną nicią lnianą. Zważywszy, że będę produkt ten używać w warunkach raczej zimowych pozwoliłam sobie na przedłużenie go, względem propozcji oryginalnych o jakiec 30-40 cm, by po włożeniu sięgał nie talii a nadgarstka.


Plaszcz-palatka miał swoją nieoficjalną premierę już w tamtym roku, ale dopiero teraz doczekał się zdjęć (dzieki Grzymek!!!). Muszę przyznać, że bardzo dobrze spradził się podczas listopadowej imprezy w Uniejowie, gdzie mogliśmy gościć, dzięki zaangażowaniu i działaniom pana Domarata.

Ukłony!

środa, 25 sierpnia 2010

Lubiąż

..... i chociaż oblężenia nie było i tak było miło! Impreza cudna, wyluzowana, syta! Organizatorzy zadbali o wszelkie detale, drobiazgi a nawet szczegóły. Towarzystwo miało więc co robić.
Wieczorny turniej grupowy był genialny - cały obóz został wciągnięty w grę, pomysłodawcy i odtwórcy nietęgo poświęcali się dla nas, walcząc z agresywną, ssąco-kłującą naturą, często swe zaangażowanie przypłacając własną krwią. Uczestnicy drużyn zresztą też ;]. Ów leśny turniej posiadał także walor edukacyjny - tylko najuczciwsza, krocząca jaśniejącą drogą prawości i uczciwości drużyna mogła zdobyć upragnione artafakty i tym samym wygrać. Tak też się stało ;]. Po czym miód polał się rzeką.
Jeśli ktoś chce popatrzeć na świat z perspektywy ryby w stawiku i zobaczyć na co stać Koronę Stowrzenia, posiadającą talent i dobry procesor, proszę kliknąć tu. Moooożna się zaskoczyć!
Do zobaczenia na Toszku!
;]

czwartek, 10 czerwca 2010

Frombork

W ostatni weekend mieliśmy przyjemność bawić się na turnieju zorganizowanym przez braci von Wedel. Przyznam szczerze, że dawno nie byłam na imprezie (zorganizowanej przecież dla turystów), na której organizatorzy tak troszczyli się o nas - uczestników. Zadbano byśmy dzień witali śniadankiem z ciepłą kawą, torchę postrzelali z piszczeli, popocili się w blaszkach, pochwalili najlepszymi ciuszkami, pobiesiadowali, pozwiedzali okoliczne zabytki i muzea, a na dodatek pomyślano o tym, żebysmy mieli za co do domu wrócić. Widać było, że goście dla Panów Organizatorów byli najważniejsi! Podejmowano nas wszystkich iście po pańsku.
Dla tych co nie byli, kilka fotografii z obiektywu Kaśki i Bartosza, żeby wiedzieli co stracili.
Mam nadzieję, że powtórka za rok...

wtorek, 1 czerwca 2010

Sezon czas zacząć!!!!!!!

Pierwsza tegoroczna impreza odbyła się w słonecznej Italii. Mała galeria opowiadająca, co się tam działo ;].

piątek, 12 lutego 2010

Marchewkowe Pola

W nowym roku stare zdjęcia. Galeria przywołująca zapach ogniska, pary oraz wilgotnych liści brzozy. A także smak marchewkowego ciasta, chłód zmoźnego wrześniowego poranka.



Posted by Picasa

Morimondo

Kolejna galeria. O smaku wina, sera, makaronu. Pełna słońca i spokojnego lenistwa w czasie siesty. Z ośnieżonymi, jak to bywa w maju, Alpami w tle.

...a tak wyglądam, w wersji XIV-wiecznej ;]

Posted by Picasa